„bo tu tak ogólnie chodzi jeszcze o to, że ludzie którzy są na tych fotach mają ogólnie wyłożone…  że nie obchodzi ich blichtr i sława ale mimo wszystko tak się dzieje…są znani z tego, że są znani i nic na to nie poradzą…i rozmawia się o nich tak czy inaczej; o ich związkach, perypetiach, bla bla… to może być takie metaforyczne fakof do tych, którzy nie mają co robić i zajmują się czyimiś problemami…bo nie mają swoich i im się nudzi…po to przecież są tabloidy, nie?”

wystawa-promo-DO-NETU

Tabloidy, szmatławce, tania sensacja. Kasia Smolińska bawi się w paparazzi i bierze na fotograficzne języki, tych którzy są „na językach”, bohaterów lokalnych ploteczek, średniomiejskich celebrytów znanych z tego… że właśnie są znani. Umieszcza ich w zaskakujących sytuacjach…  Ale czy to na pewno prawda ?

Gdzieś na początku XIX wieku pewien spryciarz z Nowego Jorku, niejaki Benjamin Day odkrył, że publikując bardziej sensacyjne, ocierając się o skandal, historie mógł znacząco zwiększyć nakład i poczytność swojej gazety, kierując ją do mało wymagającego odbiorcy. To skłoniło reklamodawców do wydatkowania większych sum za miejsce reklamowe, co z kolei pozwoliło naszemu spryciarzowi na obniżenie ceny z 5 centów do tylko 1 centa za gazetę. Sukces przeszedł oczekiwania samego wydawcy. Penny Press („jednocentowa prasa”) stała się nieprzyzwoicie popularnana całym świecie.

Kasia Smolińska wykorzystując fotografię, zaprezentuje na ścianach Bramy Jazz Cafe wariacje na temat nowojorskiego wynalazku. Obok niej w swingującej odsłonie Piloci Nocy oraz Miss Shrew ze swoją selekcją różowych dźwięków. Na wszystkich, przy barze czeka Sława, Chwała i… Upadek.

Medialnie wieczór wspiera magazyn szczeciński „Prestiż”.

Dress code: błysk i blask czyli szpilki i krawaty.