1 listopada Brama Jazz Cafe zaprasza od godziny 13:00
aloha Szczecin…
Wybrzeże Baskijskie. Ola zabiera aparat fotograficzny i grupę przyjaciół nad ocean. Przyjaciele Oli zabierają deski do pływania. W czasie gdy przyjaciele Oli szukają idealnej fali, ona przemierza plażę w poszukiwania idealnego ujęcia. Krok po kroku, fala za falą powstaje fotograficzny zapis życia toczącego się nad brzegiem.
- Itsaso w języku baskijskim oznacza ocean – mówi Ola. – W każdym momencie jest on inny, lecz stale materializuje się w nim nieodgadniona, skrywająca tajemnicę siła. Uczestniczą w niej nieliczni najodważniejsi. I to jest dla nich nagrodą.
Ola Kubiak jest absolwentką Europejskiej Akademii Fotografii w Warszawie, obecnie studiuje na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Fotografuje od przeszło 10 lat, a od 5 prowadzi studio Bluboks Studio. W swoich pracach wykorzystuje głównie fotografię na tradycyjnych materiałach światłoczułych, jak również instalacje, video oraz działania w przestrzeni miejskiej. Jest współzałożycielką Stowarzyszenia Aloha Szczecin.
Za muzyczną oprawę wernisażu odpowiadać będzie didżejskie trio: Brain Grain, Krypton i Thom Logic. Za dobry humor egzotyczne drinki. Uwaga ! Obowiązuje wakacyjny strój. Opalenizna mile widziana.
Zapraszamy
Aloha Szczecin i ekipa BJC

Brama Jazz Cafe
pl. Hołdu Pruskiego 1, Szczecin
14 października, godz.20
wstęp wolny
Siesta w rytmie fado
Portugalia to kraj skąpany w blasku słońca, niekończących się klifów, łagodnych wzgórz i lasów. A wśród tego klimatu – spokojni, radośni ludzie, żyjący dalej w wolnym zgodnym ze swoim rytmem tempie. Tu czas płynie inaczej, wśród spotkań, dyskusji, długich wieczornych spacerów i posiłków….
Przez jeden jesienny wieczór Brama Jazz Cafe zamieni się w miejsce, gdzie wśród dźwięków muzyki fado, przy szklaneczce porto i sangrii, przy aromacie ciasteczek według oryginalnego przepisu, będzie można poczuć wyjątkowy klimat tego magicznego zakątka Europy. Szczeciński architekt i podróżnik Maciej Zombirt przywiózł stamtąd fotograficzny zapis architektonicznej ekspedycji jaką odbył z grupą podobnych mu osób, po uliczkach Porto i Lizbony przenosząc się w czasie aż do XVII wieku.
Ten kraj onieśmiela swoją kulturą widoczną na każdym kroku, wykształconą na krańcu Europy, wzdłuż oceanu – mówi główny bohater ekspedycji. - To smutna muzyka fado rodzin czekających na powrót marynarzy, dalej obecna na każdym skwerku Lizbony, to doskonała kuchnia łącząca smaki z całego świata, korzystająca z bogactwa oceanu. To muzea, kościoły, zamki i pałace obecne w krajobrazie każdego z miast. To piękny i melodyjny język. Podróżujemy by doświadczyć architektury namacalnie. To mój sposób na podtrzymywanie żaru twórczej pasji.
Zapraszamy



